Megatron
SYM ADX 125 – bojowy charakter, świetny futurystyczny design, bogate wyposażenie i mocny silnik. Skuter, który ma wszelkie predyspozycje, by być jednym z najlepszych w swojej klasie. Czy tak jest w rzeczywistości? Przekonaj się w naszym teście!
Tajwańskiej marki SYM – a właściciwie Sanyang Motor Co. Ltd – nie trzeba nikomu przedstawiać. Działa na rynku skuterów i motocykli od ponad 70 lat, w Polsce pojawiała się i znikała, ale blisko 4 lata temu na stałe zagościła tu na dobre dzięki krakowskiej firmy Mymoto, która stała się oficjalnym dystrybutorem.
W ofercie SYM-a znajdziemy kilkanaście modeli skuterów od 50 do ponad 500 cm³. Największy udział mają oczywiście popularne 125-tki, którymi – przypomnijmy – w Polsce możesz jeździć z minimum motocyklowym prawem jazdy kat. A1 lub samochodowym B z minimum 3-letnim stażem. I od razu rzuci Ci się w oczy On, cały ubrany na biało… znaczy się szaro. ADX 125. Megatron.
Design to najmocniejsza broń testowanego SYM-a. Skrót „ADX” – od Adventure-X – sugeruje, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju skuterowego crossovera. Taki SUV na dwóch kołach – wygląda bojowo, ale na pierwszym krawężniku potrafi się zawiesić. I dokładnie tak jest z ADX-em.
Agresywna stylistyka, ostre przetłoczenia, różnorodne faktury plastików – od plastra miodu po imitację karbonu. Do tego detale: wykończenie kanapy, podnóżki pasażera, a całość uzupełnia modny lakier w stylu Audi Nardo Grey. Skuter dostępny jest też w bieli i czerni.
Na duży plus zasługuje jakość spasowania plastików – nic nie trzeszczy, śruby są ukryte, wszystko wygląda solidnie.
Ogromne wrażenie robi pełne oświetlenie LED – z przodu i z tyłu. Tylna lampa ma oryginalny rysunek, a przednie reflektory… no powiedz, że przód ADX-a nie przypomina Ci filmowych Transformersów! I to nie Bumblebee. To jest agresor, skuterowe wcielenie Megatrona.
Adventure’owego klimatu dodają dualowe opony Kenda – 120/70-13 z przodu i 130/70-13 z tyłu. Czarne felgi to cecha wersji zgodnej z normą Euro 5+.
Tył oparty jest na pojedynczym wahaczu, co wygląda świetnie, ale prześwit wynoszący zaledwie kilkanaście centymetrów nie pozwoli na offroadowe szaleństwa. Większe dziury i progi – OK. Wyższy krawężnik – zapomnij.
Bardzo wygodna, świetnie wykończona kanapa znajduje się na wysokości 81 cm. Jeśli masz około 170 cm wzrostu – całe stopy mogą nie dotykać ziemi. 175-180 cm będzie idealnie, ale wyżsi motocykliści mogą mieć już problem z miejscem na nogi. Wysoki tunel środkowy, skrywający 15-litrowy zbiornik paliwa sprawia, że na ten skuter wsiadasz jak na motocykl – zarzucając nogę, a nie szurając butem po klapce wlewu.
Pod kanapą mieści się 22-litrowy schowek, ale… mój szczękowy kask w rozmiarze XL się nie zmieścił. Jet – pewnie tak. Na pewno zmieścisz dwie torby z zakupami. Jeśli to za mało – za ok. 300–400 zł dokupisz stelaż pod kufer i możesz przypiąć do niego dowolną skrzynię.
Z przodu z lewej znajdziesz jeden głęboki schowek (niestety bez zamknięcia na kluczyk oraz chociażby gniazda zapalniczki), a z prawej złącze USB z szybkim ładowaniem Quick Charge 3.0.
Klasyczną stacyjkę zastępuje pokrętło obsługujące uruchamianie, dostęp do wlewu i schowka.
System bezkluczykowy działa na pilota, ale wymaga przyzwyczajenia. Czasem coś pika, czasem się nie otwiera, czasem włącza się alarm. Dopiero po kilku dniach zaczynasz to ogarniać. I wiesz co? Chyba wolę jednak klasyczny kluczyk. Przynajmniej wiem, kiedy skuter mnie słucha.
Na ogromną pochwałę zasługuje 5-calowy ekran TFT – kolorowy, czytelny nawet w słońcu, z trzema trybami graficznymi i automatycznym przełączaniem dzień/noc. Brakuje mi tylko informacji o temperaturze zewnętrznej. Na plus: głośny klik kierunkowskazów – coś, co powinno być w każdym motocyklu.
Do napędu SYM-a ADX 125 służy 1-cylindrowy, 4-zaworowy silnik chłodzony cieczą o pojemności 125 ccm, oczywiście spełniający najwyższą normę emisji spalin Euro5+. Rozwija moc 12,3 KM przy 7500 obr./min. oraz maksymalny moment obrotowy 11,5 Nm przy 7000 obr./min. Mamy tu oczywiście automatyczną skrzynię biegów CVT, a napęd odbywa się poprzez pas napędowy. Dzięki alternatorowi zamiast rozrusznika skuter odpala niemal bezgłośnie. Ma też system start/stop, który można na stałe wyłączyć przyciskiem, a także układy bezpieczeństwa w postaci ABS-u i kontroli trakcji.
Miasto to żywioł każdego skutera – nie inaczej jest z ADX-em. Wąska kierownica, lusterka nie wystające poza obrys i bardzo dobre właściwości manewrowe powodują, że zawsze będziesz pierwszy na światłach. Przeciskanie się takim skuterem to sama przyjemność, a jeśli do tego dołożysz fakt, że motocyklami i skuterami możesz śmigać po buspasach w większości polskich miast – tak jak w Krakowie – z założonej trasy zaczniesz urywać już nie sekundy, ale cenne minuty, które np. spędziłeś na ubieraniu stroju motocyklowego.
Bo przypominam, że mimo wszystko na skuter obowiązują te same zasady bezpieczeństwa, co na motocykl i to dużo wyższej pojemności. Asfalt nie wie, że nie jedziesz na tor, tylko po bułki do sklepu za rogiem. Słynny “paciak będzie miał te same konsekwencje – w najlepszym wypadku potłuczenia i siniaki, w gorszym zdartą skórę na kolanach czy dłoniach. A przypominam – to jest 125-tka, sprzęt który z powodzeniem osiąga 100 km/h, a nawet i więcej. Nie bądź posiadaczem skutera, nie siadaj na sprzęt tylko w kasku – bądź skuterzystą lub motocyklistą, zadbaj o ochraniacze, dobre obuwie i przede wszystkim o porządne rękawiczki.
Ponad 12 KM to odpowiednia moc, żeby zawsze wystartować pierwszy spod świateł i ciężko znaleźć na tyle mocną osobówkę, która Ci spróbuje dorównać. A i motocykliści na większych maszynach mogą zostać w tyle. Przynajmniej na te parę sekund, kiedy prędkościomierz wskaże 50 km/h. W dynamicznym ruszeniu zaskakująco dobrą robotę robi opatentowany przez markę SYM system A.L.E.H., czyli Anti-Lift Engine Hanger System – w tłumaczeniu na polski System zawieszenia silnika zapobiegający unoszeniu się przodu. Polega na zastosowaniu zaawansowanego dolnego zawieszenia silnika, które optymalizuję geometrię i podczas otwierania przepustnicy minimalizuje kompresję tylnego zawieszenia.
Jednak SYM ADX 125 nie poprzestaje na 50 km/h. Z jednostajnym, dość głośnym dźwiękiem układu wydechowego pnie się chętnie do wyższych wartości i tak naprawdę w mieście ograniczają go tylko znaki drogowe z dozwoloną prędkością. No i troszeczkę też sztywne nastawy zawieszenia – precyzja prowadzenia jest bardzo dobra, ale ADX nie lubi ani głębszych dziur, ani tym bardziej progów, których nie da się ominąć.
System Start/Stop mnie osobiście nie przypadł do gustu. Ma sens w samochodach, kiedy stoimy w korku i bezsensownie zużywamy paliwo. Ale motocykle, a zwłaszcza skutery, zostały stworzone do tego, żeby w nich nie stać! Przeciskamy się, kombinujemy i stajemy tylko wtedy, kiedy zapala się czerwone. No i wtedy na chwilę silnik gaśnie, żeby przy puszczeniu hamulca czy przekręceniu manetki znów odpalić. Na szczęście robi to szybko, a rozruch za pośrednictwem alternatora powoduje, że odbywa się to płynnie. Z jednej strony może i dobrze, bo na postoju 1-cylindrowy silnik przenosi trochę za dużo wibracji, z drugiej strony… możemy go na stałe wyłączyć przełącznikiem.
Sztywne nastawy zawieszenia – przypomnijmy z przodu klasyczny widelec i z tyłu monoshock – swoją prawdziwą zaletę odkrywają, gdy wyjedziemy poza miasto. Dziur jest mniej, prędkość wyższa, więcej zakrętów. ADX lubi takie wyjazdy chyba nie mniej niż miasto. Przy prędkościach 70-80 km/h jest bardzo stabilny, przepływ powietrza jeszcze nie przeszkadza przy takiej jeździe, a dźwięk układu wydechowego nie jest uciążliwy.
Co ważne, dynamika wciąż jest na bardzo dobrym poziomie i pełne odkręcenie manetki przy ok. 70 km/h powoduje, że cyferki na wyświetlaczu zauważalnie zaczynają zmierzać do 90-tki, a to powoduje, że można próbować wyprzedzania co większych maruderów na swojej drodze.
Potencjał można poczuć również na autostradzie, gdzie SYM ADX 125 potrafi utrzymywać 100 km/h. Przy sprzyjających warunkach pojawią się nawet wartości na poziomie 110 i wyższe, ale tu już zaczynają wyraźnie przeszkadzać opory powietrza. Seryjna szyba jest niewielka, nie ma regulacji, na szczęście dokupić znacznie wyższą akcesoryjną.
Bardzo ważną sprawą jest dla mnie dynamika, kiedy pojawiają się wyraźne wzniesienia, a wręcz ostre podjazdy. To właśnie prawdziwy test, który obnaża przed nami niedobory mocy w maszynach 125, bo przecież nie zawsze chodzi o prędkość maksymalną, a właśnie o dostępny moment i to, czy na samym szczycie nie zaczną wyprzedzać nas rowerzyści. Tu absolutnie nie ma najmniejszej mowy o takich sytuacjach, ADX dzielnie ciągnie pod górę i nie tylko potrafi utrzymywać prędkość, a wręcz momentami nawet przyspiesza.
Jak już wjedziemy pod górę, to trzeba z niej zjechać. A o to dbają tarczowe hamulce – 260 mm z przodu i 233 mm z tyłu – które wyposażono w dwukanałowy system ABS. Przy mocniejszym dawkowaniu obu skuter mocno nurkuje, ale działają bardzo dobrze. Zastrzeżenia można mieć co najwyżej do zbyt agresywnie działającego ABS-u na tylnym kole, który zaskakująco często dawał o sobie znać podczas mocniejszych, ale nie ostrych hamowań.
Niestety, nie każdemu przypadnie pozycja na skuterze. Pomijam zupełnie fakt, że jest skrajnie inna od motocyklowej, staramy się ją poprawnie trzymać przede wszystkim kostkami i łydkami (dobrze, że tunel jest wysoki), a kierownicy używać jedynie do sterowania. ADX ma dość wysoko umiejscowione podnóżki, które powodują, że wyższe osoby, a także te o dłuższych nogach, mogą mieć za wysoko kolana, a to przekłada się na dyskomfort, zwłaszcza że nie każdy lubi opierać stopy na końcach tych setów. Mnie było bardzo wygodnie, kanapa ma odpowiedni rozmiar i miękkość, nie czułem żadnych dolegliwości, ale warto wcześniej przymierzyć się, czy również i Tobie będzie taka pozycja odpowiadała.
Dualowe opony i adventurowy styl aż proszą się o skrót przez las. I faktycznie – szuter, piach, polna droga – SYM ADX 125 i w takich warunkach daje radę, choć zawieszenie lubi czasem poinformować o większej nierówności czy głębszej dziurze, ale charakterystyka jest na tyle uniwersalna, że dla większości nie będzie stanowiła większego problemu.
Należy jednak pamiętać, że ADX nie jest ani motocyklem, ani tym bardziej typowym adventurem – koła mają tylko 13 cali, prześwit jest niewielki i czasami chęci są dużo wyższe od możliwości. Tak jak z samochodowymi crossoverami – napompowane błotniki, wyższy profil opony, dodatek „X” w nazwie, ale jak trzeba wjechać na krawężnik pod blokiem, to trzeba uważać, żeby nie urwać zderzaka.
Czy w taki teren wjedzie zwykły skuter na szosowym ogumieniu? Oczywiście, że tak! Tu trochę bardziej chodzi o psychologię, o fakt, żeby się nie zastanawiać, czy skorzystać z tego skrótu, czy jednak nadrobić parę kilometrów i objechać asfaltem. No i weźmy pod uwagę jeszcze jeden fakt – to nie jest prawdziwy teren, a przejeżdżany strumyk to taka bardziej rozlana kałuża.
SYM ADX 125 to skuter, który chce być dobry we wszystkim. I zaskakująco często mu się to udaje. Ma futurystyczny wygląd, dobre osiągi, dużo nowoczesnych rozwiązań i niskie spalanie.
Średnie zużycie z 300-kilometrowego dystansu wyniosło 2,7 l/100 km, a to oznacza ponad 500 km zasięgu na jednym tankowaniu.
Cena: 17 799 zł. Czy znajdziesz tańszy skuter adventure? Tak. Lepszy? Niekoniecznie.
Większość chińskich konkurentów oferuje słabsze silniki, mniej systemów, prostsze zawieszenia.
Owszem, zaoszczędzisz kilka tysięcy, ale czy radość z jazdy, jakość i zadowolenie z marki będą takie same, co tutaj?
Tego Ci nie obiecam. Ale jedno wiem: SYM ADX 125 to skuter z charakterem.
Nie dla każdego, ale jeśli jesteś gotów na coś więcej niż zwykły środek transportu – warto dać mu szansę.
Najnowsze Wpisy na Blogu
ZONTES 125 GK – Pomyliłem się
Pamiętasz mój test Zontesa G1 zatytułowany „Japończyk nie ma sensu”? Otóż myliłem się. To chińskie motocykle trochę nie mają sensu, czego teoretycznie najlepszym przykładem jest prezentowany dziś Zontes 125 GK, który jest niemal identyczny ze wspomnianym G1, a...
Japończyk nie ma sensu!
Chińskiej marki Zontes nie muszę Ci chyba specjalnie przedstawiać. Została założona w 2003 roku przez koncern Guangdong Tayo Motorcycle Technology i zajmuje się przede wszystkim produkcją skuterów oraz motocykli, a od 2020 roku polska firma Almot, oficjalny importer...
Turystyk idealny
Ci, którzy nas znają, wiedzą, że razem z Kasią siedzimy w świecie motocykli 125. Mamy dwa zupełnie różne sprzęty – ona adventure’a, ja choppera – i razem uprawiamy coś, co lubię nazywać małolitrażową turystyką. I wiecie co? Da się! Na 125-kach spokojnie można...
Gwiazda Rocka
Daytona Rockstar 125 – Gwiazda Rocka w segmencie 125-tek, scramblerowy król, który z powodzeniem mógłby stanowić podstawę gamy brytyjskiego Triumpha. Okazuje się jednak, że Rockstar wciąż pozostaje nieco w cieniu innego modelu tej greckiej marki. Mowa oczywiście o...





